Aktualności

Misterium Bożonarodzeniowe

 

Jasełka2 stycznia 2011 r.

W tym roku jasełka, które młodzież przygotowała nie były tradycyjnym przedstawieniem narodzin Jezusa, lecz przeniesieniem istoty Słowa wcielonego w Jezusie we współczesny świat ludzkich problemów, pragnień, tęsknot.

Przedstawienie pełne refleksji, pozwoliło zamyślić się nad istotą Bożego Narodzenia w nas, w naszych rodzinach, społeczeństwie i świecie, pełnym ludzkich dramatów. Tylko ofiarna miłość oraz prosta ludzka życzliwość może je rozwiązać, przezwyciężyć - to główne przesłanie płynące z „betlejemskiej groty”, które w ciekawy sposób przedstawiła nam nasza młodzież pod kierunkiem s. Anny Żelnio i pani Ewy. Wszystkich, którzy nie mogli obejrzeć spektaklu zapraszamy na 6 grudnia po mszy św. o godz. 16..00

Równie miłym i pięknym wydarzeniem pierwszej niedzieli w nowym roku był występ kwartetu Akord z Ukrainy. Zespół gościł w naszej parafii już drugi raz. Mogliśmy się cieszyć pięknem ich śpiewu przed każdą Mszą św. oraz podczas liturgii eucharystycznej.

 

Boże Narodzenie

 

Zdjęcie

Boże Narodzenie - narodziny Miłości. Święta Bożego Narodzenia to święta rodzinne. Od lat utrwala się w naszej świadomości to stwierdzenie. I tak jest, bo przecież stworzyła się Rodzina, rodzina Bosko-ludzka - Najświętsza Rodzina. W Święto to, ludzie jakby rodzą się na nowo - są dobrzy dla siebie, radośni, odwiedzają się, ślą życzenia, bo „gdzie miłość wzajemna jest tam mieszka Bóg”. A jednak, zupełnie inaczej mogą spostrzegać i przeżywać Tajemnicę Bożego Narodzenia ludzie samotni. Bez rodziny, bez gromadki uśmiechniętych dzieci przy stole. Nawet istnieje określenie - świąteczna depresja ludzi samotnych. Jednak gdyby głębiej się nad tym zastanowić, to czy samo narodzenie Jezusa było radosne? Patrząc oczami Matki Nowonarodzonego, jawi się trochę melancholijny obraz. Biblia opisuje, że nie miała odpowiedniego, przyjaznego miejsca do zrodzenia Syna. Dziecię zrodziło się w „stajence”. Ludzie nie chcieli przyjąć ich pod dach. Maryja była świadoma, kogo rodzi dla ludzkości, a jednak nie czekała na specjalne przywileje. Idąc tym śladem można w swej samotności czcić przyjście Syna Bożego razem z Maryją i Józefem - trochę w smutku, z łezką w oku, ale zarazem w radości na narodziny Miłości…

Subskrybuje zawartość